"A co jesienią nazwałem? Wielkie, głębokie westchnienie:
Moje, człowiecze, wzniesione z dna jeziornego, chłodnego.
Ręce przez okno zanurzam w jeziorze dnia i jesieni.
Deszcz po nich skacze. Deszcz kropi. Listki i chwilki strąca."
"I oto nadeszła pora
Czernienia traw zżętych.
Pozostał za nami
Kosmos jesienny.
Przyszło nam u drogowskazu
Z napisem „donikąd” stanąć,
A w nas słowa jak ptaki zmoknięte,
A w nas myśli strachliwe jak zając.(...)
A tyle drogi przed nami,
Tyle światów przed nami..."